ChatGPT zagrożeniem dla Google? Gigant technologiczny ma poważne obawy
Wyszukiwarki internetowe pozwalają nam w miarę szybko odszukać potrzebne informacje, choć do tego, by je zdobyć, trzeba niekiedy przekopać się przez kilka witryn. Szybszych odpowiedzi na nurtujące pytania może udzielić ChatGPT - Google o tym wie i bije na alarm.
Czerwony alarm w Google
ChatGPT od ponad trzech tygodni zaskakuje swoimi możliwościami. Chatbot, zaprojektowany przez OpenAI, rozumie język naturalny, udziela odpowiedzi zarówno na te proste, jak i bardziej złożone pytania, pisze kod w różnych językach programowania, tłumaczy naukowe zagadnienia, potrafi stworzyć esej i wiele innych rzeczy. Oczywiście ma swoje ograniczenia oraz wady, np. popełnia błędy rzeczowe i niekiedy udziela kontrowersyjnych odpowiedzi. ChatGPT wymaga jeszcze dalszego udoskonalenia, jednak już na tym etapie wzbudził niepokój w Google.
Zgodnie z informacjami podanymi w serwisie The New York Times, Google wydało czerwony alarm, obawiając się konkurencji ze strony chatbota OpenAI, a co za tym idzie - zniwelowania w przyszłości zapotrzebowania na wyszukiwarki internetowe. Sundar Pichai, dyrektor generalny firmy macierzystej Google, Alphabet, uczestniczył w kilku spotkaniach dotyczących strategii AI Google i polecił wielu zespołom, aby ponownie skoncentrowały swoje wysiłki na zajęciu się zagrożeniem, jakie stanowi ChatGPT. Według Timesa, niektórym pracownikom powierzono nawet zadanie tworzenia produktów AI, które generują grafiki podobne do DALL-E OpenAI.
Google również pracowało nad swoim chatbotem, LaMDA, jednak aktualnie jest on dostępny jedynie dla nielicznych pracowników. Firma obawia się, że jej narzędzie będzie wykorzystywane w nieetycznych celach, dlatego też nie dzieli się nim szerzej. Co ciekawe, głośno o tym chatbocie zrobiło się w momencie, gdy jeden z pracowników stwierdził, że wykazuje on oznaki świadomości.
Czy ChatGPT faktycznie może zastąpić wyszukiwarki?
Zarówno pracownicy Google, jak i eksperci debatują, czy ChatGPT ma potencjał, aby zastąpić wyszukiwarkę i zaszkodzić modelowi biznesowemu przychodów z reklam. Dla przeciętnego użytkownika jednak reklamy są bardziej frustrujące niż potrzebne, dlatego chcąc otrzymać konkretne informacje, swoje kroki będzie kierować raczej w stronę sztucznej inteligencji. W końcu otrzymanie odpowiedzi na zadane pytanie właściwie natychmiastowo, bez sprawdzania kilku witryn, co bywa upierdliwe, byłoby z pewnością miłą odmianą.
Choć jednak narzędzie OpenAI syntetyzuje informacje z milionów stron internetowych, to w tym momencie nie do końca można na nim polegać. Wydaje się, że ogólem modele językowe są jeszcze na zbyt wczesnym etapie rozwoju, aby mogły zastąpić wyszukiwarki. Jednak, jak widać po już obecnych obawach w Google, pewnego dnia być może się z nimi pożegnamy.
Źródło: nytimes.com
Komentarze
8