W dniu 20 kwietnia 2020 roku wartość rynku ultrabooków wynosiła 600 miliardów dolarów, co stanowi niemal 80% wzrost względem roku poprzedniego. Co skłania szeroko pojęty biznes do porzucenia dużych i ciężkich laptopów, właśnie na rzecz ultrabooków jak Huawei MateBook X Pro?
Co przemawia za zakupem ultrabooka?
Nie tak dawno temu testowaliśmy tegoroczny modelu Huawei MateBook X Pro. W jej podsumowaniu zadaliśmy Wam pytanie o opłacalność zakupu ultrabooków – zdania były podzielone, ale z tendencją do twierdzenia, że jest to sprzęt zbyt drogi. Tymczasem światowe trendy jawnie pokazują, że to właśnie takich rozwiązań szukają nowi nabywcy. Postaramy się na przykładzie wspomnianego wcześniej modelu oraz jego mniejszego brata – Huawei MateBook 13 – odpowiedzieć na pytanie: dlaczego warto dopłacić do ultrabooka?
Huawei MateBook X Pro po lewej, a po prawej Huawei MateBook 13 - z pozoru bardzo podobne do siebie.
Lekkość, ale zarazem wydajność w biznesowych zastosowaniach
To, co przede wszystkim wyróżnia ultrabooki na tle ich protoplastów (netbooków), to praktyczny brak kompromisów – i zasada ta dotyczy każdej z cech, które przedstawimy. A pierwszą z nich będzie połączenie lekkości konstrukcji z wydajnością, wcześniej zarezerwowaną tylko dla dużych i ciężkich laptopów. Oczywiście ultrabooki to nie są i nigdy nie będą maszyny do grania (choć po prawdzie to nie radzą sobie z tym najgorzej), ale wszelkie programy do obróbki graficznej, baz danych czy nawet pracy z wirtualnymi maszynami nie będą miały problemu z działaniem na takim sprzęcie. Sprzęcie, która ma poniżej 1,5 cm grubości i waży około 1,3 kg jak MateBook X Pro!
Niska waga to podstawa dobrego ultrabooka. Widoczny na zdjęciu Huawei Matebook 13 2020 jest lekki niczym piórko - a dokładnie 1,3 kilograma piórek.
Czas pracy na baterii i szybkie ładowanie
Podobnie brak kompromisów objawia się w przypadku pracy na baterii – oczywiście duże laptopy też posiadają warianty z ogromnymi i ciężkimi akumulatorami, jednak nawet jeśli zaakceptujemy ich rozmiar i masę, to pozostaje kwestia bardzo długiego czasu ładowania. Tymczasem dzięki bardzo oszczędnym ekranom oraz podzespołom możemy dosłownie w 15-minutowej przerwie na lunch podładować naszego Huawei MateBook 13 na tyle, aby posłużył nam kolejne 2,5 godziny! Same baterie też są najwyższej jakości – Huawei MateBook X Pro w swojej niepozornej konstrukcji mieści blisko 60 Wh!
Wytrzymałość, ale przy tym atrakcyjny design
Oba powyższe punkty prowadzą nas niejako do kolejnego połączenia pożądanych cech – wytrzymałość oraz atrakcyjny design. To, co charakteryzuje solidnego ultrabooka, to obudowa ze stopu metali lekkich, takich jak aluminium. Dzięki temu uzyskujemy nie tylko wysoką wytrzymałość oraz sztywność całej konstrukcji, ale również bardzo atrakcyjny wygląd – nie inaczej jest w przypadku obu modeli Huawei, które otrzymaliśmy do testów.
Korzystniejsze do pracy proporcje 3:2 to znacząca przewaga, jaką nad zwykłymi laptopami dają ultrabooki. Dodatkowo bezramowy design optycznie powiększa matrycę. Na zdjęciu MateBook X Pro 2020.
Nowoczesne sterowanie oraz najwyższej klasy peryferia
Ekran dotykowy w dzisiejszych czasach jest powszechnym widokiem, ale dotyczy to raczej telefonów i tabletów. Tymczasem w przypadku najlepszych ultrabooków możemy się spodziewać właśnie takiego udogodnienia. To jednak nie wszystko, czym ekran ultrabooka się wyróżnia – na przykładzie MateBook X Pro bardzo dobrze widać, jak wiele daje zmiana proporcji przy mniejszej przekątnej. Z klasycznych 16:9 Huawei przeszedł na proporcje 3:2 (16:10,67) przez co nasza 14-calowa matryca okazuje się być wyższa od typowego 15,6 odpowiednika! Innymi słowy, po raz kolejny łączymy mały rozmiar z dużą przestrzenią roboczą – i to nie tylko fizycznie, gdyż wirtualnie również ultrabooki oferują zwykle większe niż typowe FHD rozdzielczości. Dla Huawei jest to odpowiednio 2160x1440 (200 PPI) w przypadku MateBook 13 oraz powalające 3000x2000 (260 PPI) w przypadku MateBook X PRO!
Niegdyś szczytem jakości były matryce stosowane w MacBookach Pro – 13,3” i 2560x1600 px daje 227 PPI, co jak widać zdołał pobić Huawei w swoim modelu MateBook X Pro
Matryca to jednak tylko połowa tego, z czym mamy kontakt pracując na ultrabooku – nie mniej istotne są klawiatura oraz touchpad. Te ze względu na rozmiar oraz minimalizację masy oczywiście nie mogą być mechaniczne, zatem naprawdę ważne jest, aby tutaj producent nie oszczędzał. Ponownie posłużymy się MateBook X Pro za przykład, gdyż oferuje praktycznie pełnowymiarową klawiaturę pozbawioną jedynie bloku numerycznego i kilku klawiszy funkcyjnych. Pisanie na takiej klawiaturze w niczym nie różni się od tego, jakie znamy z PC (z wyjątkiem niskiego profilu klawiszy). Prawdziwym jednak wyznacznikiem mobilności jest touchpad z obsługą gestów – tylko w ten sposób faktycznie można uwolnić się od myszki, bez oglądania się za siebie!
Po tygodniu używania Huawei MateBook X Pro przesiadka na laptopa 15,6” z myszką sprawia wyraźny dyskomfort
Na tym jednak nie koniec rzeczy istotnych! Każdy pewnie kojarzy głośniki w laptopie ze złem koniecznym, z którego korzystamy tylko, jeżeli musimy. Tym czasem na przykład Huawei zdołał do swojego ultrabooka upchnąć naprawdę czysto i głęboko brzmiący system 4 głośników, które jakością bardzo pozytywnie zaskakują! A jako że urządzenie docelowo ma przecież służyć nieraz jako narzędzie do video konferencji, to kamera też jest nieco ponad standard pod względem rozdzielczości,. Natomiast w obudowie ukryto nie jeden, ani nie dwa, a aż cztery mikrofony, co oczywiście poprawia jakość i zasięg zbierania dźwięku.
W porządnym ultrabooku jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie. Na zdjęciu Huawei MateBook X Pro 2020.
Ostatnie, co jeszcze chcieliśmy odnotować, to te małe detale, które sprawiają, że ultrabooki, a w tym przypadku omawiane MateBooki od Huawei się wyróżniają. Przykładowo czytnik linii papilarnych, który w chwili włączania komputera skanuje paleca aby po zaledwie 2-3 sekundach uzyć tych informacji do automatycznego logowania. Na pewno też docenimy mechanizm pokrywy, którą da się otworzyć jedną ręką bez przytrzymywania podstawy laptopa. Natomiast w czasie transportu magnes przypilnuje, aby laptop się nawet o milimetr nie uchylił, by nie wpuścić zanieczyszczeń zdolnych zarysować nasz ekran.
Ostatni, choć zdecydowanie bardzo istotny aspekt – mikrosystem danego producenta
To akurat unikatowa cecha ultrabooków Huawei (jeżeli nie liczyć produktów Apple, gdyż te pracują w innym systemie operacyjnym) – dzięki funkcji Huawei Share OneHop (teraz dostępnej zarówno w Huawei MateBook 13 jak i Huawei MateBook X Pro) możemy szybko dokonać synchronizacji lub dowolnego transferu danych pomiędzy laptopem a telefonem Huawei wyposażonym w moduł NFC – prędkości takiego transferu zbliżone są do tych znanych z USB, więc wystarczy dosłownie minuta, aby zgrać nawet 500 zdjęć z wycieczki!
Szybka wymiana danych z naszym telefonem to podstawa - Huawei poszedł o krok dalej i nie wymaga nawet podpinania kabla! Na zdjęciu Huawei Matebook 13 2020 oraz Huawei P40 Pro.
Kolejna unikatowa na swój sposób funkcja to Multi-Screen Collaboration – posiadając telefon Huawei możemy obsługiwać go z poziomu naszego laptopa – odbierać połączenia, pisać SMS i obsługiwać normalnie telefon poprzez dedykowane okno w systemie Windows! Z początku może się to wydawać zbędne, jednak w praktyce realnie przyspiesza pracę i pozwala zachować koncentrację. A jak wiadomo czas w biznesie to pieniądz :)
Do 20 maja obowiązuje promocja, dzięki której kupując Huawei MateBook X Pro 2020 będziemy mogli dokupić w zestawie za 1 zł nadal bardzo dobry i wspierający usługi Google telefon Huawei P30! Wybierając Huawei MateBook 13 również możemy liczyć na bonus - tym razen w postaci telefonu Huawei nova 5T.
Pozostaje tylko czekać na dodanie funkcji ładowania bezprzewodowego telefonu położonego na ultrabooku :)
Odbieranie połączeń i odpisywanie na SMS bez dotykania telefonu - wygoda jakiej oczekujemy od ultrabooka (na zdjęciu Huawei MateBook X Pro 2020 oraz Huawei P40 Pro).
Czy ultrabooki to urządzenia idealne?
Jak powiada stare mandaryńskie przysłowie – nie ma sprzętu bez wad. Ultrabooki, mimo że do absolutnego minimum sprowadzają wszelkie kompromisy, jednak nie są w stanie przed nimi uciec. Z pewnością wadą wszystkich ultrabooków jest skromna ilość portów (choć tutaj Huawei wychodzi nam naprzeciw i w zestawie choćby z MateBook X Pro otrzymujemy replikator portów, umożliwiający podpięcie HDMI, VGA oraz dodatkowego USB).
Stacje dokujące oraz replikatory portów to nieodłączne akcesoria ultrabooków - miło, jężeli producent dołącza je w zestawie. Na zdjęciu Huawei MateDock 2.
Warto też mieć na uwadze, że mała konstrukcja w połączeniu z szybkim ładowaniem również może generować spore ilości ciepła (choć bateria starczająca na niemalże dwa dni pracy, pozwala odłożyć ładowanie na dogodny moment). W przypadku topowych modeli (jak MateBook X Pro) również wydajnje podzespoły potrafią generować sporo ciepła, dlatego nie bez znaczenia jest system chłodzenia w ultrabooku.
Ultrabook to kwintesencja efektywności - czyli tego co pomaga osiągnąć sukces w biznesie - laptop zawsze i wszędzie gotowy do intensywnej pracy! Na zdjęciu Huawei MateBook X Pro 2020.
Z pewnością w naszych krajowych warunkach pewnym problemem może być też cena. Najdroższe konfiguracje, nawet całkiem przecież dobrze wycenionego MateBook X Pro, potrafią przekroczyć 7 tysięcy złotych. Z drugiej strony mamy MateBook 13, który w podstawowej konfiguracji (bez ekranu dotykowego) kosztuje poniżej 4 tysięcy złotych – a nadal większość zalet powyżej wymienionych go dotyczy! To, za co głównie dopłacamy, to wyższej jakości matryca oraz wyższa wydajność pod obciążeniem (w codziennym użytkowaniu raczej nie zauważymy różnicy pomiędzy i5 a i7 w omawianych ultrabookach). Zobaczcie zresztą sami jak prezentuje się najnowszy Huawei MateBook 13 – możecie się również spodziewać jego wnikliwej recenzji w najbliższym czasie!
Artykuł powstał we współpracy z Huawei.
Komentarze
21Problemem nie są ludzie którzy chcą ultrabooki. Problemem są producenci którzy dążą do minimalizacji wszystkiego co się da. Niedługo będą dwie kategorie laptopów ultrabooki i gamingowe.
Pomijam ultrabooki o cenie 8000zl i procesora 15w bo to specyficzna nisza, aby kupić jak najdroższe o nieznaczącej wydajności.
Takie sprzęty nadają się do pracy biurowej i konsumpcji treści, większe obciążenia to albo dławienie procesora, żeby się nie przegrzał (na przykład LG gram) albo wyjący na najwyższych obrotach układ chłodzenia. Rendrowanie filmu trwającego 5 minut z okładem zajmuje prawie dwa razy więcej czasu, niż na leciwej stacjonarce, eksport zdjęć z raw do jpg - podobnie, jak ktoś to robi sporadycznie - może być, ale na co dzień - stacjonarka jest wygodniejsza.
Ultraboki też kastratami w temacie portów - brak rj45 mnie boli, dlatego kupiłem sobie dongla na usb-c i powoli kończę robić stacje dokującą na okoliczność, gdybym musiał faktycznie na tym pracować.
Branża gier wdg mnie leży i kwiczy, więc taki ultrabooki to idealne wyjscie, o ile mają dopracowane chłodzenie.
- bardzo lekki
- dłużej robi na baterii
A teraz wady:
- o wiele droższy od laptopa
- zazwyczaj zaklejony, trudno lub nienaprawialny
- znacznie ograniczona wydajność w porównaniu do laptopa, z powodu tragicznego chłodzenia
- nierozbudowywalny, nawet dysku twardego nie da się dołożyć bo to jakiś wlutowany Flash, i to mały.
- bardzo ograniczona ilość portów, stąd pajęczyna 'rozgałęziacz' i przelotek.
w praktyce lepiej więc kupić mniejszego laptopa albo nawet tableta, niż ultrabooka, i mieć w zapasie standardowego laptopa z ekranem w rozsądnej wielkości. taki zestaw 2ch urządzeń wychodzi cenowo porównywalnie do ultrabooka.